Rodzicielstwo bliskości – czy i jak działa? - ePozytywna Opinia

Rodzicielstwo bliskości – czy i jak działa?

Szukając rozwiązania wielu współczesnych problemów związanych z opieką i wychowaniem naszych pociech, można spotkać się z ideą bliskości w rodzicielstwie, która staje się coraz popularniejszym podejściem wychowawczym – dla wielu wręcz idealnym w swoich założeniach.

Bliskość, czyli przywiązanie i otwartość

Określenie „rodzicielstwo bliskości” (ang. attachment parenting) pochodzi od Williama Searsa, amerykańskiego pediatry i autora „Księgi rodzicielstwa bliskości”.

Fundamentem tego podejścia jest teoria przywiązania, czyli budowania bezpiecznej i silnej więzi emocjonalnej między rodzicami a dziećmi. Taka więź może powstać, o ile rodzice wykazują otwartość na potrzeby własnych pociech. Dzięki temu dzieci mają szansę prawidłowo się rozwijać– zarówno w sferze emocjonalnej, jak i społecznej. Ładnie brzmi w teorii, prawda? Tylko jak to realizować w codziennym życiu?

Bliskość a bezstresowe wychowanie

Niestety, rodzice deklarujący stosowanie rodzicielstwa bliskości nie zawsze rozumieją, co oznacza podążanie za dzieckiem, czy stawianie mu granic. W rezultacie maluchy, pozbawione jasno określonych reguł, porządkujących ich życie i otaczający świat, czują się zagubione, niepostrzeżenie przeistaczając się w roszczeniowych krzykaczy i złośników, z którymi rodzice nie potrafią dać sobie rady. To właśnie najczęściej przez brak umiejętności stawiania granic, czy też konsekwencji przy ich wyznaczaniu, rodzice próbujący wcielać w życie założenia bliskości często są postrzegani jako wyznawcy tzw. bezstresowego wychowania lub wręcz braku jakiegokolwiek wychowania.

Dlaczego trudno stawiać granice dzieciom?

Warto przyjrzeć się bliżej przyczynom tego zjawiska. Co sprawia, że mamy problem z nazwaniem i postawieniem granic najbliższym nam osobom? Warto w tym miejscu przypomnieć sobie styl wychowania, powszechny w Polsce w latach 70-tych, 80-tych i początku lat 90-tych. Rodzice nie mieli wówczas zwykle trudności ze stawianiem granic swoim pociechom. Często jednak odbywało się to bez poszanowania godności dziecka i bez zbytniego oglądania się na jego potrzeby, głównie przy użyciu nie kończącej się listy nakazów i zakazów. Suchym pytaniom o to, co było w szkole, towarzyszył brak rozmów o emocjach i uczuciach, ponieważ dla wielu dorosłych w tamtych czasach były to rozmowy niewygodne, niepotrzebne, wywołujące zażenowanie.

Żmudna praca nad zmianą podejścia

Mając zatem taki wzór stylu wychowania trudno się dziwić, że stawianie mądrych granic i podążanie za dzieckiem, uczenie go czym są emocje, dlaczego są ważne i jak o nich mówić, bywa dziś dla wielu rodziców dość trudne. Warto jednak pracować nad zmianą podejścia do wychowania, koncentrując się na dobru dziecka. Uczmy się wspólnie budować empatyczne i bardziej świadome swoich emocji pokolenie.

Autor: Zespół ePozytywnaOpinia.pl

Oceń ten wpis!

Rekomendowane produkty